Strona:Pamiętnik lalki (1939).djvu/22

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


gwiazdkę? — spytał zachrypniętym głosem pajac.
— Nic, ale i ta nauka nie na długo wystarczyła, niestety — ciągnęła dalej lalka. — Rodzice coraz ostrzej postępowali z córeczką. Co pewien czas zamykano mnie w szafie na kilka dni i muszę przyznać, że była to zawsze najskuteczniejsza kara. Widocznie Lunia kochała mnie tak samo mocno, jak ja ją. Ale po pewnym czasie znów nieposkromiony języczek sprowadzał na nią przykrości. Pewnego dnia stała się rzecz, która rozłączyła nas na zawsze. W południe, gdy przywieziono pocztę z miasta, mamusia Luni przebiegła wzrokiem list i skrzywiła się z niechęcią.
— Przyjeżdża ciotka Malwina — powiedziała do męża.

Lunia bawiła się ze mną w kącie pokoju. Rodzice przeszli do gabinetu i rozmawiali cicho przez jakiś czas. W pewnej chwili usłyszałyśmy słowa ojca:

20