Strona:Pamiętnik Adama w raju.djvu/53

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.



Skoro się długo mieszka z jakim człowiekiem, to nie dostrzega się nigdy tego, co jest najważniejszem w jego stosunku do nas. Widocznie są tylko szczegóły, z których się składa to, co jest najistotniejsze.
Tak więc — nie można oglądać wspaniałej świątyni, dotykając końcem nosa jednej tylko cegły tej świątyni. W takiej sytuacji jest nadzwyczaj trudno uchwycić ogólny wyraz świątyni. W najlepszym bowiem razie, można dostrzec oprócz tej cegły, jeszcze kilka sąsiednich cegieł — i tyle! Dlatego też kosztowało mię wiele trudu, i sporo lat smutnej obserwacji, zanim nabrałem ogólnego przekonania, że moja żona mnie kocha...
Z przejawami jej stosunku do mnie — zdarzyło mi się i wcześniej stykać, jednakowoż nigdy jakoś nie mogłem zebrać ich „w jedną określoną całość.
A tymczasem pewne przejawy — muszę to wyznać — były wielce rozczulające.
Posłuchajcież.


∗             ∗

Razu pewnego żonuśka leżała sobie do góry brzuszkiem, czy inaczej na kanapie, czytając książkę — podczas gdy ja byłem właśnie zajęty swoją

49