Strona:Pamiętnik Adama w raju.djvu/23

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


zdaje, postanowiła ona wciągać nas we wszelakie głupie sytuacje. Przedtem, zanim jeszcze nie straciła zmysłów, była zupełnia inną.
W dwa tygodnie potem. — Obejrzałem mu paszczę. Na razie niema jeszcze żadnego niebezpieczeństwa: posiada tylko jeden ząb. Ogona też jeszcze niema. Drze się za to teraz głośniej niż przedtem — i przeważnie nocami. Przesiedliłem się na nowe miejsce. Co rano będę przychodzić do nich na śniadanie i sprawdzać, czy nie wyrosły mu jakie nowe zęby. Gdy zajmą mu całą paszczę, trzeba go będzie wypędzić — czy będzie mieć ogon, czy nie będzie — bowiem niedźwiedź wcale nie musi mieć ogona, by być groźnym...
W cztery miesiące potem. — Na cały miesiąc wyjeżdżałem z domu na polowanie i na połów ryb. Przez ten czas niedźwiedź nauczył się chodzić na tylnych łapach i mówić „papa“ i „mama“. Jest to, oczywiście, nowa odmiana niedźwiedzi. Podobieństwo wydawanych przezeń głosów z ludzkimi słowami jest naturalnie często przypadkowe, i nie mają one żadnego sensu, ani znaczenia. Ale nawet i w tym wypadku jest to zjawisko niezwykłe i żaden inny niedźwiedź nie potrafi tego zrobić. Zdolność naśladowania ludzkiej mowy, wraz z brakiem szerści na ciele i zupełnym brakiem ogona, wyraźnie wskazuje na to, że jest to nowy gatunek niedźwiedzia. Dalsze studja zapowiadają się bardzo interesująco. N a razie udam się na wyprawę do dalekich lasów na północy i zajmę się tam grun-

19