Strona:PL Zuzanna Ginczanka - O centaurach.djvu/37

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    Gnieżdżą się w skórach kozic,
    w futrach łagodnych niedźwiedzi,
    wiedzą,
    że było —
    że będzie —
    a dzisiaj: pusty oczodół.
    Dzisiaj dzienny półksiężyc w mleczu pochmurnem się biedzi
    i rosną w kawiarni stoliki pniami wymarłych ogrodów.

    Synteza

    Znam przedsmak rozkołysany,
    posmaku ciszę bezbrzeżną
    i chwilę pieszczę ustami
    gdy ciepła
    ze snu się budzi.
    Nie jestem niczem innem, jak mądrą odmianą zwierząt
    i niczem innem nie jestem jak czujną odmianą ludzi.