Strona:PL Zola - Kartka miłości.djvu/112

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


na sobie suknię białą, tylko wycięła ją z przodu w kwadrat, obnarzając szyję.
— Nareszcie, skończyliśmy — rzekła; — mogą przy — chodzić... Co też sobie myśli Julia, że tak długo ubiera Lucyana?
Właśnie w tej chwili weszła pani Deberle, prowadząc małego markiza. Wszyscy obecni wykrzyknęli z zachwytu na jego widok. Oh, jakiż on śliczny w tym swoim fraczku z białego atłasu w bukieciki, w wielkiej kamizelce, haftowanej zlotem i spodniach jedwabnych koloru cerise! podbródek i rączki tonęły między koronkami. Szpada, prawdziwe cacko, ozdobiona wielkim różowym węzłem, uderzała po biodrze.
— No, idź przyjmować gości — rzekła mu matka, prowadząc chłopaka do pierwszego pokoju.
Od tygodnia już uczono go tego Stanął teraz przy drzwiach z minką od niechcenia, odrzucił trochę główkę upudrowaną, a trójkątny kapelusz wsunął sobie pod lewą pachę; jak tylko wchodziła, która z zaproszonych dziewczynek, kłaniał jej się, podawał ramię, odprowadzał na miejsce, znowu kłaniał i wracał do drzwi. Śmiano się dokoła, patrząc na jego poważn minkę, troszkę zuchowatą. I tak prowadził Małgorzatę Tissot, dziewczynkę zuchowatą, w ślicznym kostiumie mleczarki, ze skrzynką do mleka, zawieszoną u paska; tak przyjmował dwie małe Eerthier, Blankę i Zofią; jedną przebraną za błazna, drugą za subretkęi uczepił się także Walentyny de Chermette, dziewczyny lat czternastu, którą matka zawsze ubierała za Hiszpankę: a tak wyglądał szczupło przy niej, że zdawało się iż ona go unosi, a nie on ją prowadzi. W szczególnym wszakże znalazł się kłopocie za wejściem rodziny Levasseur, złożonej z pięciu panien, które uszykowały się stosownie do wzrostu swego; najmłodsza miała zaledwie lat dwa najstarsza dziesięć. Wszystkie pięć miały kostium czerwonego-kapturka; ubrane były w czepiec i suknię atłasową ponsową w pasy aksamitne czarne, a na niej wielki fartuch