Strona:PL Zola - Jak ludzie umierają.djvu/6

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Małżeństwo jej z hrabią jest jednem z tych, o których świat nic nie znajduje do powiedzenia. Pobrali się, jak się najczęściej pobierają ludzie ich sfery. Nie brak takich, co twierdzą, że żyli z sobą nader zgodnie przez całe lat sześć. W owym okresie mieli syna Rogera, który jest porucznikiem, i córkę Biankę, wydaną zeszłego roku za pana de Bussac, referenta w radzie stanu. Odrodzili się oboje w dzieciach. Ochłódłszy dla siebie od lat wielu, zachowali jednak w swych sercach szczerą przyjaźń z silnym podkładem samolubstwa. Zasięgają więc wzajemnie w każdej ważniejszej okoliczności swej rady, są dla siebie, w obecności ludzi, bez najmniejszego zarzutu, zostawszy jednak sami, usuwają się co żywo każde do swoich apartamentów, aby się oddać całkowicie swym zaufanym.
Pewnej nocy, około drugiej nad ranem, hrabinie Matyldzie, która wróciła z balu co tylko, pokojówka, pomagająca jej zrzucić toaletę, oświadcza przed samem opuszczeniem sypialni:
— Pan hrabia był dzisiaj wieczór cierpiący.
Hrabina, przez pół już zasypiając, odwraca leniwie głowę, aby szepnąć:
— O!...
Poczem, wyciągając się:
— Pamiętaj mnie zbudzić o dziesiątej, zamówiłam modystkę.
Rano, podczas śniadania, nie doczekawszy się hrabiego przy stole, posyła najpierw do męża po