Strona:PL Zofia Rogoszówna - Koszałki-Opałki.djvu/40

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Chodził dudek na jarmarki
i znosił dzieciom podarki.
Przyniósł wór niebylejaki,
przyniósł dzieciom wór tabaki.

Macie, dzieci, zażywajcie,
Idźcie na piec i kichajcie!

Dudki dudka posłuchały
i tabakę zażywały.
Zażywały i kichały,
aż z przypiecka pospadały.

A dudkowa lamentuje,
co ten dudek dokazuje!