Strona:PL Zofia Rogoszówna - Dzieci pana majstra.djvu/161

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Już się zdaje, że dzieweczka
w buzi słodycz soku czuje,
tak jej drobne drżą usteczka,
tak języczkiem coś smakuje.

Ale obraz wdal ucieka!
Wokół Butki głucha pustka,
żal twarzyczkę jej powleka,
w podkóweczkę zgięła ustka
i z wyrazem smutku, nudy,
śpi cichutko — tak, jak wprzódy.

Zato twarz królewny biała
niby zorza zróżowiała,
bo wyraźnie teraz widzi,
za czem tęskni małe dzidzi.

Na buzieńkę swej dzieciny
pocałunków spada gradem...
W dołek wkłada ją pierzyny
i uchodzi — duchów śladem.
............
............