Strona:PL Zieliński Gustaw - Manuela. Opowiadanie starego weterana z kampanii napoleońskiej w Hiszpanii.pdf/70

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Ależ ani chwili — dodała jakby z boleścią — ja pańskich żądań wysłuchać nie mam prawa.
— Senioro! — zawołałem — ja żadnych nie mam żądań. Gdy jednak znalazłem cię w tem miejscu, odgadłem mojem sercem, że tobie jestem winien ocalenie mojego życia. Pozwól więc, niech ci najgłębszą moją wdzięczność wyrażę.
— Caballero, to jest tylko dług spłacony.
— Nie, senioro, tu jest więcej, niż dług spłacony, tu jest najwyższy objaw uczuć duszy prawdziwie chrześcijańskiej, tu..
— Ha! stało się — rzekła, przerywając mi mowę — widzę, taka, już chybia musiała być wola del nuestra Santissima Seniora del Pilar.
Wyrzekłszy to, cofnęła się do altanki, usiadła na marmurowej ławeczce i skinieniem ręki wskazała mi miejsce obok siebie.
Właściwie odpowiedzi ostatniej, odnoszącej się do Najświętszej Panny del Pilar, nie zrozumiałem, nie śmiałem jednak żądać objaśnienia, żeby nie zadrasnąć jej religijnych uczuć.
Usiadłem obok Manueli, lecz czas długi siedzieliśmy oboje w milczeniu; brakowało nam odwagi do rozpoczęcia rozmowy. Trzeba jednak było wyjść z tego żenującego położenia, rozpocząłem więc powtórnem podziękowaniem za moje ocalenie i opiekę w chorobie. Przedmiot ten coraz to nowej dostarczał treści, tak, że rozmowa na chwilę już nie ustawała, wkrótce też dowiedziałem się od Manueli wszystkiego, com pragnął wiedzieć.
Oto, gdym padł raniony w utarczce z powstańcami, donna Dolores kazała mię umierającego przenieść do swego domu i wezwała chirurga, który wyjął mi kulę z pod łopatki; ale, ponieważ stan mój nie rokował utrzymania