Strona:PL Zenon Przesmycki - Z czary młodości.djvu/088

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została przepisana.
    Serenada.


    Dokoła cisza. Srebrzysty glob miesiąca
    Jasności morze na śpiący rzuca świat.
    W młodzieńczej piersi krew burzy się gorąca,
    W toń złudnych marzeń zanurzam skroń swą rad.

    Drzew szczyty szumią. Jak tkliwa — pieśń ich smętna!
    Jak lustro błyszczy srebrzysta stawu toń.
    I z serca prośba wyrywa się namiętna:
    Ach, stań tu przy mnie, o skroń mą oprzyj skroń!

    Świat cały zasnął. Ach, pójdź, o, pójdź, o droga,
    Na ustach moich swe słodkie usta złóż!
    Niech w ciszy nocy, u szczęścia stojąc proga,
    Harmonię znajdę w pragnieniach naszych dusz.

    W objęciach drżących, wsłuchani w serc swych bicie,
    Śnić będziem błogo najsłodszy życia sen.
    Za chwilę taką, za rozkosz tę — me życie,
    Bo czemże przy niej jest smutny żywot ten?