Strona:PL Z obcego Parnasu (antologia).djvu/289

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ZAPOROŻEC.




Miesiąc chmury pochłonęły,
Wicher w górach począł grać,
Nocne mary się sunęły
Na czacharach ciemnych spać.

Już niemoże łabędź z brzegiem
Drzemać cichym jako grób,
Gdzie w żelazny z fali biegiem
Sława w Dniepru bije słup.

Lecz czyż kiedy kozak stchórzył?
Schwycił szablę, nadział but,
Wąs zakręcił, okiem zmrużył,
I wnet zniknął w dali wód.

Na dalekie gdzieś wybrzeże
Piana z wioseł ściele szlak:
Niechaj dobrze ten się strzeże,
Kogo taki zoczy ptak.