Strona:PL Z obcego Parnasu (antologia).djvu/274

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Gdzie się wprosim, to wynosim
W licach spadek nasz:
Od strzał z lądów, — kul z wód prądów,
Tylko spójrz na twarz!

Wam wróg zgubą, a nam chlubą!
Z nudy w czarce śpim;
Jak się spijem, to się bijem,
Gdy niemamy z kim.

Niesiem karki, nie w podarki,
Weź Cesarzu swój.
Pohulamy, gdy wygramy;
Powiedz, gdzie wróg twój?

Tam Nieczaju przy Dunaju.
Hura! Sicz brzmi już,
A pod górą czarną chmurą
Jak noc powstał kurz.

Betlem Gabar odbiegł tabor;
Za nim postrach gna.
Z Windobony bją pokłony
Sławian hura ha!


PL Z obcego Parnasu (antologia) page0028.jpg