Strona:PL Z obcego Parnasu (antologia).djvu/268

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Nim słońce zgasło, zbawcą go nazywa
Sława, co w ludu pamięci nie zmiera;
Pole iwońskie głos króla rozbrzmiewa,
Jakim powitał Litwy bohatera.

„Książę Romanie! jakież tobie dary
Król milsze nad te ofiarować zdoła,
Które dla ciebie niesie za tatary
Twych ojców matka, co cię k’sobie woła.”

Na Obertyna zielonéj dąbrowie
Ptak dziki szczątki już wroga roznosi,
A tu po zmarłym Janie na Tarnowie
Naród w dwóch morzach jękiem żałość głosi.

Bodaj od ciebie niemiłych nam gości
Równego szczęścia spotkały koleje,
Niechaj czci takiéj doznają twe kości,
Po tobie takie łzy niech lud wyleje.

Tak to bywało w one dawne lata,
Kiedy miał naród kwiaty Giedyminów,
Miał wtedy mężów, męże cześć u świata,
A Polska sławnych i walecznych synów.