Strona:PL Z obcego Parnasu (antologia).djvu/251

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


MODLITWA.
z Felicyi Hemans.




Igrające w łące dziecię,
W złotym zachodzie rwąc kwiecie;
Matka, gdy miłości wzrokiem
Za dzieciny śledzi krokiem;
Ojciec, kiedy go od żniwa
Zmierzch wieczoru z pola wzywa:
Nim dzień się schyli do panów pana
Wznoszą swe modły, padłszy na kolana.

Wędrowiec, co w obcéj ziemi
Tęskni zdala za swojemi;
Jeniec, gdy go ton dolata
Niesłyszany pośród świata;
Zamierając śród więzienia,
Jeniec bez światła promienia;
Żeglarz, gdy łódź w noc zbłąkana,
Wznoszą swe modły, padłszy na kolana.

Rycerz, gdy po krwawym boju
Szuka wytchnienia w spokoju,