Strona:PL Z obcego Parnasu (antologia).djvu/210

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.



∗             ∗

Po za wsią tam het daleko
Karczma schyla się nad rzeką;
Mogłaby się przejrzéć na dnie,
Gdyby noc jaśniała ładnie.

Ale noc się w mroku skrywa
I cały świat już spoczywa
I łódź do brzegu przybita;
Cisza, ciemnością owita.

Lecz szynk aż się trzęsie cały:
Krzyki, wrzawa i cymbały;
Chłopcy wesoło hulają,
Ledwie szyby nie pękają.

Szynkareczko! hej dziewczyno!
Podaj nam najlepsze wino,
Jak mój dziad stare a czyste,
I jak kochanka ogniste.

Cyganie! rżnij na cymbale,
Niechaj w tańcu się rozpalę;
Niech przetańczę piéniądz, duszę!
Szaloną pieśń słyszéć muszę.