Strona:PL Z obcego Parnasu (antologia).djvu/208

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Przeczuwam, przez grobu wrota
Światłość tam w głębi migota
Po wszystkie wieczności dni.

Dla nas po śmierci, poznałem,
Nicość nie będzie udziałem.
Trumna to tryumfu wóz,
Co do piękniejszego świata,
Który wieczny blask oplata,
Będzie nasz z téj ziemi niósł.

Lecz gdzie błękit tam kołysze
Piękniejszego świata ciszę,
Gdzie tam świat ten może tkwić?
Jak, zamarli na téj ziemi,
Będziemy uniesionemi,
By w lepsze życie się wzbić?

Czy jak słowik ze słowikiem,
Mknąc śród obszarów ognikiem
Z gwiazd na gwiazdy ciągle wprzód?
Czy téż jak łabędź z łabędziem
W nieskończoność płynąć będziem
Śród morza wieczności wód?