Strona:PL Z obcego Parnasu (antologia).djvu/207

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Pewność nieśmiertelności.




Łąką wschodu rozkwieconą
Teraz zda się moje łono,
Pełne wiecznych wiosny dni.
I dnsza ma znów rozkwita,
I niepokój jej nie chwyta.
Ani téż z rozpaczy drży.

Mojéj duszy brakło wiary
W nadziemskiego świata czary,
W zagrobowy ducha byt.
Teraz ona mi wytrysła,
Z twéj miłości mi wybłysła,
Jak wspaniały świt.

O czém ni słowu nadęty
Nie rzekł rozum, pychą zdjęty,
Choć zda się wszechwiedzę ma,
Do tego mię nawróciła
I igrając, nauczyła,
Luba, słodka miłość twa.

Dla mnie w grobie już nie ciemno,
Lecz raczéj błyszczy przedemną
Jasność, aż mi oko ćmi!