Strona:PL Z obcego Parnasu (antologia).djvu/188

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.



∗                ∗

Chadży nad starcem stał niewzruszony,
Współczuciem pierś się jego nie wzdyma;
Na konia, szaszkę rzucił oczyma,
I bystro w inne popędził strony.



V.

Już rok upłynął. W skał rozpadlinie
Znaleźli, wszedłszy w lasu manowce;
Dwa martwe ciała, jacyś wędrówce,
I pogrzebali w ciemnéj gęstwinie.
Trupy te, leżąc zdala od drogi,
Złączone były w uścisk ostatni;
Zrazu się zdało, że w uścisk bratni:
Twarze wskazały, że to dwa wrogi.
Może to tylko błędne domysły,
Ale wędrowcy owi sądzili,
Że na ich ustach groźby zawisły,
Że twarz mieniła się w każdéj chwili.
Obydwu odzież była bogata:
Czapki ich baszłyk okrywał długi.
W pierwszym poznano szach Bej-Bułata.
Lecz nikt nie wiedział, czyj był trup drugi.