Strona:PL Z obcego Parnasu (antologia).djvu/163

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Że na śmiertelne złożon posłanie
Stryj się pożegnać z nim bardzo chciał.
Wnet wiadomością tą ucieszony,
Pomimo upał, nieznośny kurz,
Wziął ekstrapocztę, gnał jak szalony;
W drodze zawczasu poziewał już,
Bo dla pieniędzy on był gotowy
I na westchnienia, nudy i kłam
(Temi ja powieść zacząłem słowy);
Ale tymczasem, przybywszy tam,
Poznał, że próżne przygotowanie,
Bo stryj spoczywał już na tapczanie.


XLVII.

We dworze liczne kręcą się sługi,
Odwiedzających niezmierny tłok,
Bo przybył sąsiad jeden i drugi
Dla pogrzebania staruszka zwłok.
A kiedy starca już pochowali,
Goście i księża, każdy pił, jadł;
A gdy poważnie się rozjechali,
Każdy jak z wielkiéj sprawy był rad.
Ot śród ustronnéj rzucony wioski
Pan ziemi, lasów i wód i dróg,
Żyje spokojnie, bez burz i troski,
Dawny rozrzutnik, porządku wróg,
Wielce był nawet uradowany
Z takiej porządku życia przemiany.