Strona:PL Z obcego Parnasu (antologia).djvu/161

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


A odgłos piosnki zdala dochodzi
I dźwięczny rożek odzywa się.
Ale nad wszystkie nocy zabawy
Milsze są dla mnie Tassa oktawy.


XLIII.

Adryatyckiego morza bałwany,
O Brento! czyliż ja ujrzę was,
Natchnieniem znowu jasnem owiany
Wasz głos czarowny usłyszęż zraz?
O, bo dla synów on Apolona
Taki ma święty i boski wdzięk,
A z brzmiącéj o nim liry Bajrona
Czuję, że znan mi krewny ten dźwięk.
I w téj szczęśliwéj włoskiéj krainie
Będę rozkosze jéj nocy pić,
Znów w pierś stęsknioną natchnienie wpłynie;
Pędząc w gondoli, znów będę żyć.
Ach! tam nauczy mnie wenecyanka
Mowy miłości, Laury kochanka.


XLIV.

Ach! kiedyż przyjdzie chwila swobody?
Bo czas już dawno, ja wzywam ją;
Błądząc nad morzem, czekam pogody,
Gdy w żagle ciche zefiry tchną.
W walce z fajami, pod burz zasłoną,