Strona:PL Z obcego Parnasu (antologia).djvu/157

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Ani go plotki, wisty, bostony,
Czułe westchnienie, w spojrzeniu żal,
Nie mogły zająć, wzruszyć, ocucić;
Nie zdołał myśli swéj na nic zwrócić.


XXXVI.

O, wy, modnego świata władczynie,
Was przedewszystkiem porzucił on;
Bo téż niestety wyznam, że ninie
Porządnie nudnym jest wyższy ton.
A choć, co prawda, niejedna pani
Powie, co zrobił Bentam i Sej;
Jednak, z należnym szacunkiem dla niéj,
Powiem nieznośne rozprawy jéj;
A przytem każda tak nieskażona,
Taka rozumna, jak paw się dmie,
Taka przezorna i rozgarniona,
I zawsze taką skromnością tchnie,
Tak nieprzystępna, że świat ją sławi,
Iż sam jéj widok splinu nabawi.


XXXVII.

O, petersburskie Fryny, Aspazye,
On wszystkie nagle porzucił was;
A choć pokusy miewał okazye,
Na wszystko ochłódł jakoby głaz.
Niepomny szyderstw świata i sromu,
Odstępca życia rozkoszy, burz,
Oniegin wkrótce zamknął się w domu,