Strona:PL Z obcego Parnasu (antologia).djvu/143

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Z wami zaś wszyscy szczęśni mężowie
Niezmienną przyjaźń potrafił mieć:
Chytry małżonek był dlań życzliwy,
Co się do Faublas mógł liczyć sług;
I starzec lubił go podejrzliwy,
I ów, co z dumą dźwigał swój róg,
Co ze wszystkiego zadowolony,
Z siebie, z obiadu i z wiernéj żony.


XII.

Nieraz, nim jeszcze porzucił łoże,
Już mu biletów przynoszą stos.
Co? zaprosiny, czyż to być może?
Na uczty zwie go przyjaciół głos;
Tam bal, a tutaj wieczór dla dzieci.
Myślisz, co wybrać, on nie wie sam,
Do kogo najpierw na bal poleci?
On wszędzie zdąży i tu i tam.
Tymczasem w negliż odziany modnie
W wytworne sanie Oniegin siadł;
Pragnąc spaceru użyć swobodnie,
Jedzie na bulwar, gdzie modny świat,
I póty bawi się na spacerze,
Aż o obiedzie breget ostrzeże.


XIII.

Już ciemno, siada Oniegin w sanie,
Hej na bok! na bok! woźnica grzmi;