Strona:PL Z obcego Parnasu (antologia).djvu/139

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Z fryzurą podług ostatniéj mody
Rzucił się w zamęt światowych burz.
Jakby się między francuzy chował,
Tak on wybornie ich język znał;
A jak mazura lekko tańcował!
A ileż wdzięku w ukłonie miał!
Cóż więcéj chcecie? świat wyrzekł cały;
Miły, rozumny, godzien pochwały.


V.

Wszyscyśmy z jakiem takiem staraniem
Chwycili czegoś to tu, to tam;
Więc Bogu dzięki że z wychowaniem
Nie tak się trudno popisać nam.
Oniegin (takie jest wielu zdanie,
Których głęboki sąd ze wszech miar),
Choć pedant, jednak miał oczytanie
I pożądany nadzwyczaj dar,
Że, o czemkolwiek była rozmowa,
Wszystkiego zlekka umiał się tknąć,
I z miną znawcy nie wyrzec słowa,
Gdy w ważnym sporze stronę miał wziąć;
A za dowcipne mu epigrammy
Wdzięcznym uśmiechem płaciły damy.


VI.

Łacina z mody już wyszła ninie;
A jeśli szczerą prawdę rzecz mam,