Strona:PL Z obcego Parnasu (antologia).djvu/070

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Z światłemi ludźmi ciągłe obcowanie.
Mistrzu! powszechną zyskałbyś podziękę,
Gdybyś się światu chciał czasem udzielać,
By mądrość twoją w łaknących jéj przelać,
Zamiast tak milczeć jako sfinx zaklęty.


Mistrz

Dzisiaj świat cały czem innem zajęty:
Lubi co łatwe, dogodne, a nowe;
Na co mu moje zasady surowe?
Gdybym więc moją chciał śpiewać piosenkę,
Toby nikomu nie było na rękę.


Uczeń

Lecz powiedz, mistrzu, czyli ja nie błądzę,
Że mię duch jego tak silnie owionął,

(wskazuje na obraz przez siebie kopiowany).

Iż jam mą myślą w nim całkiem utonął,
Że go nad innych mistrzów wyższym sądzę;
Gdy go kopiuję, czuję żem szczęśliwy,
A tak go kocham, jak gdyby był żywy.


Mistrz

Młodzian jest zawsze do uniesień gotów;
Więc za to wcaleś nie godzien nagany:
Wszak młodość musi probować podlotów,
I być namiętną w miłości, zawiści.
Ten mistrz przez ciebie szczęśliwie wybrany:
Ducha podniesie i smak twój oczyści.