Strona:PL Z obcego Parnasu (antologia).djvu/069

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Mistrz

Jam podziwieniem, lecz i żalem zdjęty:
Tyś niekłamanym zapałem przejęty,
Tyś urodzony prawdziwy artysta,
Co z każdéj chwili rozumnie korzysta;
Każdą namiętność uczujesz głęboko,
Z radością chciwie chwyta twoje oko,
Wspaniałe kształty uroczego świata;
Wrodzoną siłą duch z sztuką się brata,
I ciągła wprawa biegłością dłoń krzepi.
Już idzie dobrze, może pójdzie lepiéj,
Lecz......


Uczeń

Mów otwarcie!


Mistrz

Kto oko, dłoń ćwiczy,
Niech i myśl kształci, ten dar niewidomy:
Sama natura i instynk zwodniczy
Nigdy nie wzniosą ducha nad poziomy.
Ledwie się czasem geniuszom udało,
Że z takiéj próby zdołali wyjść cało:
Bo sztuka — sztuką! a kto jéj nie zbada,
Ten nie artystą, ten w powszedniość wpada;
Nim dobre zdziałasz, pojąć je należy,
A zawsze zboczy, kto na oślep bieży.


Uczeń

Mistrz i natura kształcą wzrok i rękę;
Lecz rozum kształcić jedno tylko w stanie,