Strona:PL Z obcego Parnasu (antologia).djvu/055

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Żale pasterza.




Tam na górach z tej strony
Jam nie jedną godzinę,
Na mym kiju schylony,
Spędził, patrząc w dolinę.

Potem idę za trzodą,
Którą wierny pies strzeże.
Jam już w dole nad wodą,
A sam niewiem gdzie bieżę.

Piękne kwiatki nad drogą
I na łączki obszarze;
Rwę, lecz niewiem sam, kogo
Wiankiem kwiatków obdarzę.

Gdy wiatr, burza, się srożą,
To pod drzewem się chronię,
Może chatkę otworzą;
O! ja tylko sny gonię.