Strona:PL Z bratniej niwy.djvu/92

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


O LITOŚĆ.

O litość dotąd nigdy nie żebrałem,
Znosiłem mężnie, co mi życie dato.
Gdy Los zawistny na drodze spotkałem,
Obaj my w oczy swe patrzali śmiało.

Obaj my na się patrzali tak dumnie,
Jak dwaj rycerze w szrankach różnych znamion,
A męski Upór, co był w służbach u mnie,
Zawsze mi pomógł zrzucić ciężar z ramion.

Kiedy upadasz znów pod nowym ciosem,
Ty, któraś w życiu tyle już cierpiała,
Gdy szepcąc skargę przytłumionym głosem,
W bezdennem żalu pogrążasz się cała.

Moc mego ducha wnet się staje niczem,
Jakbym już dumę wszelką miał postradać.
Przed Losu gotów stanąć ja obliczem,
I bałwochwalczo korny ręce składać.