Strona:PL Z bratniej niwy.djvu/87

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    CO SŁYSZĘ W DOMU U SIEBIE

    Mgła szarawa, śnieżek pada;
    Wróble, pusząc się, świerkają;
    Czuć już zimę. U sąsiada
    Młotkiem trumnę zabijają.

    Na ulicach ruch wre, kipi;
    Snują się bez przerwy tłumy.
    Coś w warsztatach syczy, skrzypi,
    Słychać gwizdy, słychać szumy.

    Na poddaszu dziewczę nuci
    Przy maszynie od poranku,
    Czy weseli się, czy smuci,
    Płyną piosnki bezustanku.

    Stoję w myślach zatopiony,
    W uszy dźwięków bezmiar wpada:
    Stuk i zgrzyty, pieśni tony,
    Szum i świergot ptaków stada.

    Z tym chaosem radość, smutki,
    W dziwnej jakiejś są harmonii:
    Jako fragment, passage krótki
    Nadpowietrznych sfer symfonii.


    Z bratniej niwy ornament 3.png