Strona:PL Z bratniej niwy.djvu/87

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


CO SŁYSZĘ W DOMU U SIEBIE

Mgła szarawa, śnieżek pada;
Wróble, pusząc się, świerkają;
Czuć już zimę. U sąsiada
Młotkiem trumnę zabijają.

Na ulicach ruch wre, kipi;
Snują się bez przerwy tłumy.
Coś w warsztatach syczy, skrzypi,
Słychać gwizdy, słychać szumy.

Na poddaszu dziewczę nuci
Przy maszynie od poranku,
Czy weseli się, czy smuci,
Płyną piosnki bezustanku.

Stoję w myślach zatopiony,
W uszy dźwięków bezmiar wpada:
Stuk i zgrzyty, pieśni tony,
Szum i świergot ptaków stada.

Z tym chaosem radość, smutki,
W dziwnej jakiejś są harmonii:
Jako fragment, passage krótki
Nadpowietrznych sfer symfonii.