Strona:PL Z bratniej niwy.djvu/161

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Umilkło naraz wrzenie
Z miejsc, gdzie przed chwilą Maciek stał,
Ku chmurom tuman kurzu gnał,
Po ziemi niósł płomienie
Wichru pęd
I czułeś dym i siarki swęd.

— „Pięknieś się, chłopcze, spisał! co?“
I mistrz w pająka zmienia go
Swą czarodziejską mocą.
„Chciałeś być pono sławy syt,
„A więc wysilaj cały spryt.
„Tkaj przędzę dniem i nocą.
„Idź no, idź,
„Pajęczą snuć bez końca nić!“

Więc pająk wnet, jak kazał pan,
Umieścił się w kąciku ścian,
Wśród nitek pajęczyny,
Snuł nić pajęczą w dzień czy mrok,
A w swego pana topiąc wzrok,
Na jego patrzał czyny,
I choć czuł
Do niego żal, wciąż snuł i snuł.

Ot i piosenki cała treść,
Dotychczas, jak nam głosi wieść
Wciąż pająk nić swą przędzie