Strona:PL Z bratniej niwy.djvu/159

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Rwetes sług:
Królewnę ból dziś zwalił z nóg.“
Wezwani naraz z różnych stron
Lekarze wróżą blizki zgon
Z bladego chorej czoła,
A zanim minie doby ćwierć
Królewnie oczy zamknie śmierć,
Pomódz już nikt nie zdoła.
Ojciec zaś
Po mistrza śle, więc bieży paź.

Maciej doń rzecze: — „Chłopcze, zważ,
Jakiego mistrza we mnie masz:
Wnet chorej wrócę zdrowie.“
A w duszy do się mówił sam:
— „No, jakoś sobie radę dam,
Znam wszystko, jak się zowie
Względem ciał.“
Na konia wsiadł i mknęli wcwał.

Służba honory czyniąc mu,
Do sali wiedzie go co tchu,
W której królewna leży.
Gdy z chorą na klucz zamknął się
Wnet kraje, sieka, maści trze,
Rzecz czyniąc, jak należy.
Próżno wszak,
Zapomniał snać, że duszy brak.