Strona:PL Z bratniej niwy.djvu/142

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Gdybyś wiedział, mógł to orzec,
Ile krwi tu się wylało,
Nim zajaśniał nasz proporzec:
Dawnoby się odezwała
Pieśń twa nutą, co nie łzawi,
Nutą, jaką ziemia cała
Za deszcz burzę błogosławi!

Zmilkli. Lecą w dzikim pędzie
Niosąc zgubę, zda się, wszędzie.
Drzewem miota wiatr, jak kłosem.
Dzwon z wieżyczki począł dzwonić
Czarne chmury chce rozgonić
Uroczystym swoim głosem.

Szaro wokół. Gwiazdy bledną
Przed jaśniejszym blaskiem zorzy;
Widzę ziemię moją biedną
Nad nią nimb promienny tworzy
Słońce pół-bóg złotolicy...

Wciąż w pogodne to zaranie
W uszach dźwięczy mi pytanie:
— Kto wy, dziwni bojownicy.