Strona:PL Wyspiański - Warszawianka.djvu/33

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


MARYA

Żołnierza kraj po wojnie potrzebować będzie:
rolę siać zbożem,... na czas trudów inny, —
wrócić powinien i przyjść

CHŁOPICKI

Dalbóg panienko ja sam niespokojny
jestem o niego, — aleć jeszcze wierzem. —
Niepokoję się. —

MARYA

... Boś jest generale winny.
Przedemną skrywasz, milczysz, nie chcesz wyrzec.
On nie wróci już. — Boże, — nie możesz mi przyrzec,
generale, że wróci; najbłachszem się słowem
nie zbędziesz: — »może«, — że niepewna dola,
mów — czujesz panie, jak się twoja wola
nagiąć nie może, kłamać, gdy patrzysz na serce,
które się jako gołąb poraniony ciska.
Ja wiem to, jakby wiem, bo mnie się błyska
wiedza, co słucha tych trwożnych uderzeń. —
Próżno się silę nagiąć, przełamać do wierzeń,
że lęk próżny; — — a! tyś wiedział wprzódy!!
To okrutnie tak Śmierci wysełać go w ręce.
Ja widzę cały kraj we krwi, kraj cały w męce
w tej waszej wojnie; słuchaj generale,
wy ostaniecie wszyscy tam, we chwale,
wy piękni, wy boscy, — wy skarb, duma nasza...
... własnych mię moich słów klątwa przestrasza, —
już wam wrota podziemu otwarli...
wy ostaniecie wszyscy tam: umarli.