Strona:PL Wyspiański - Warszawianka.djvu/34

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


CHŁOPICKI

Przez miłość Boga, panno, — ha, i do mnie
garną się twoje złe, straszne obłędy
i moję stal, hart mój rycerski łamią,

MARYA

Zwycięstwo gram,
a słowa moje kłamią!
Ginąć będą, padać od kul
szeregi za szeregami;
przed oczyma je widzę pokotem:
otom je rękami zakryła.
Tajemniczych mocy siła
gałęzie suche łamie nad rotami;
wicher dmie, świstają kule,
ryk dział tętni łoskotem
a żołnierzy łany całe się kładą,
Przeznaczeń walone młotem. —
Poznałeś serdeczny ból:
zanim dzisiejsze słońce przejdzie ponad lasem,
po bruzdach śniegu spłynie krew...

CHŁOPICKI (przejęty)

To nasza pozycya, — dziewczyno!

(groźnie, głośniej wołając na Maryę, by pprzytomniała)

dziewczyno!

MARYA
(groźnie, prostując się, wzkazuje na niego)

Wierzysz mej Trwodze; — ty, ty byłeś nasz Lew!
Znaj czyją Zbrodnia winą.
Znaj, czyim głosem wołam. —
Lament mną szarpie i targa