Strona:PL Wyspiański - Legenda.djvu/84

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

a śpiew dziwny chyta uchem. —
Ledwo że swym oczom wierzy:
oto, kędy rycerz leży,
miejsce puste, król porwany,
że Wiślanie go porwali
i śpiew ino idzie z dali:)

CHÓR

Słyń królu, słyń
wieczystych chwał
rycerzu bohatyrze.

ŁOPUCH

(Zrozumiał, — pojął: król porwany,
że to Wiślanie go porwali
i śpiew ich o tem idzie z dali.
Zerwał się krzyczy, budzi Śmiecha,
słucha, jak z pola płyną echa!
zerwał się, woła, Śmiecha budzi:)
Hej ha! Hej ha!
Ze snu, ze snu!!
Bywajcie tu, bywajcie tu!

ŚMIECH

Gdzie stary — !?

ŁOPUCH
(szeptem)

Tam, śród skał, nad wodą,
jak się te wiklin śrebrzą krzewy,
rusały króla z sobą wiodą
i dziwne grają spiewy.