Strona:PL Wyspiański - Legenda.djvu/81

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

płaczu zaprzestaniesz,
gdy się królem staniesz,
skoro będziesz pierwsza ty.

TUROŃ

Bywaj zdrów
dobrze mów,
wybijam pokłony;
nie płacz nic
śmiech do lic,
czekam cię u brony.

(bije pokłony przed Wandą)
CHÓR

Jedzie, jedzie hojny pan,
ma za pasem pełny dzban,
Turoń wodzi, turoń koń,
weselcie się doń.

(orszak wchodzi w bronę, w korytarz, w podcienia dworca, unosząc zestrojony zewłok witezia).
WANDA
(Przeciskając się wśród orszaku, szybka i zwinna w ruchach, ale wciąż, jakby bezwiedna i siłą pchana, porywa części zbroi, porzucone na ziemi, bierze pas z mieczem, róg przerzuca przez ramię, kłobuk nawdziewa na głowę).

(Jak stała wśród klaskań i śpiewu,
w tym ojca swojego pogrzebie,
tak patrzy przed się zgubiona
i patrzy ino przed siebie.