Strona:PL Wyspiański - Legenda.djvu/59

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

będziesz wkiedy panna młoda
słuchać gędźnych lir.

(wchodzą weselniki)
DRÓŻBOWIE

1.  Jakież do cię drużby zapukają,
jakież na cię druchny zawołają,
jaki wianek uwiją,
słodkim miodem przypiją?

2.  Jacyż się to dróżbowie pokłonią,
jakież druchny kołem cię obronią,
jakie grajki zagrają,
gdy ci wieniec podają?

3.  Jacyż cię to drużbowie uraczą,
jakież druchny w ostatku zapłaczą,
gdy na wozach posiędą,
gdy pognają z kolendą?

4.  Jakież tobie drużby zahukają,
jakież tobie druchny źaśpiewają,
gdy wejdą do gospody
klaskać w ręce na Gody?

KRAK

1.  Grajcież, bo na granie czekam,
ku gędźbie mnie rwie,
śmierć odwlekam, zgon odwlekam,
umierać już chcę....
ho hoe heu!