Strona:PL Wyspiański - Legenda.djvu/54

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

Czy tamten-świat to, czyli cudy,
że znikło bojowanie;
pośpione leżą moje ludy;
pośpiło je śpiewanie.

Któż przegnał, przemógł one zbóje,
co spadli na nas klęską;
co w jeństwo brali dziewki moje
i lżyli nas zwycięsko?

Hejże, — tak cicho, — hej ludkowie,
bywajcie, — — nic nie słyszą;
pastuchy grają hań w parowie, —
głos idzie nocną ciszą....

Dziewucha, wstawaj, przemknij oczy,
poznajesz twego dziada....?
Tłum ludu, widzę, śpi w pomroczy, — —
pogrzebna to biesiada....?

Hej, dzieci, gazdy, hej ludkowie,
bywajcie, — nie słuchają.
Śpią, śpią, nie słyszą dworanowie,
po kątach gdzieś się czają.

Czyli to pogrzeb, czy wesele,
bo widzę weselnice, — ?
grajkowie idą na ich czele;
różami gorą lice.

Mojej-że córy to wesele,
któż bierze ją w łożnice — ?