Strona:PL Wybór poezyi Mieczysława Romanowskiego. T. 2.djvu/137

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Szlachcie należy wojowania sława;
Za to ma większe przywileje, prawa
I rząd. Toż gdy jej nie pilno do boju,
Nam naszych rzeczy doglądać w pokoju,
Jak przykazuje konstytucya nasza —
Zresztą mieszczanin nie jest do pałasza“.
Lecz Bartek przerwał: „Zostaw waść to pole.
Wy znacie prawo, a ja znam niedolę;
U różnych majstrów braliśmy nauki:
Mnie łzy uczyły, was ławnicze sztuki.
Toż nieuczciwie sztucznych słów przecherą
W sumieniach braci gmatwać prawdę szczerą;
Mędrkuj ty sobie w sądach i na ławie,
Tu milcz, bo krzywd tych nie pisano w prawie!
To zaś, co grzechem wy mienicie u mnie,
Szydłowski, z tem ja śmiało legnę w trumnie,
Bo wiem, że za ten grzech Święta Królowa
Najlepsze miejsce u Boga mi chowa“.

„Hejże na Lutra! hejże na załogę!“
Wśród młodzi głosy podniosły się mnogie.
Ale wtem dzwonnik Nikburowicz wpada,
I grabarz Trela. Dzwonnik wrzasnął: „Biada!
Szwedzi rabują kościół Małgorzaty!
Gdzie jest Szydłowski, patron kolegiaty?“