Strona:PL Wybór poezyi Mieczysława Romanowskiego. T. 2.djvu/125

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Wszystkich do trzech dni — ha! do tej roboty
Nie braknie u nas nikomu ochoty.“
— „To chodźmyż, majstrze! w Janusza gospodzie,
I młódź i cechy zastaniem przy miodzie.“

Odeszli. — Ci zaś — ani śnili o tem,
Jakim ich Bartek przywitać chciał grzmotem.
Oddani sobie stoją wśród rozmowy.
Przerywanemi Oskar mówi słowy...
I znać, że miłość mieszał z tajemnicą,
Bo u niej bladło, to kraśniało lico;
Składała ręce, czasem przerażona
Drgnęła, i jęk się wydzierał z jej łona;
Ale z czułością wtedy Oskar spieszył,
Wieść zrywał krwawą, i przelękłą cieszył,
I opowiadał — i tak zbył się wieści...
Mówi już czulej i gołąbkę pieści,
A tak miłością znać olśnił ją całą,
Że tylko dla niej Basi duszy stało,
Że tym dniem pierwszym szczęścia wniebowzięta,
Jak anioł stoi, topiąc w nim oczęta,
Pełne promieni... Myśli w niej nim wstaną,
Czuje, jak kocha i jak jest kochaną.