Strona:PL Wybór poezyi Mieczysława Romanowskiego. T. 1.djvu/197

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


„Gdzie? pokaż! wzrok mój mroczy się od snu“
„Patrzaj, mój ojcze, zbliżają się tu“.

„Na koń! — graf krzyknął, — Lachów książę sam
Do kolan dzisiaj pokłoni się nam!“

I stają męże. Gero stawia szyki,
Z borów wychodzą lackie wojowniki;
Oblani zorzą, wznoszą jasną broń,
Piękny, dorodny każdy mąż i koń.
Mieszko ich wiedzie na hufy Gerona;
Przy Mieszku z orłem chorągiew czerwona.

„Naprzód! Sygfrydzie, nie długi tu trud!“ —
Zawołał Gero — i już zwarł się lud:
Skruszyli kopie, miecze chwycą wraz,
W tarcze i w hełmy wiodą silny raz;
Skruszyli miecze, chwycą za topory;
Szczęk się rozlega przez pola i bory.

„Ojcze! Geronie! ciężka z Lachem gra,
Dzielnie Lach walczy, twarde ramię ma“.
„Tem większa sława dla nas, synu mój!
Koronę da nam ten rycerski bój“