Strona:PL Wybór poezyi Mieczysława Romanowskiego. T. 1.djvu/029

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


nie w świetle nawskroś realnem, — wysoko się znaczy ponad papierowem co dnia bardziej kwieciem schyłkowych natchnień romantycznych.
Romanowski zresztą, przy całej swej wybujałej i wyłącznej uczuciowości, posiadał pewien niezaprzeczony ton realizmu, posiadał przenikliwość, którą innym przesłoniły dymy romantyczne. Nie był mesyanistą, bystro patrzył w oczy przyszłej walce, nie idealizował teraźniejszości, a jak wspomniałam, gromów przyzywał, nietylko jako dzwonu zmartwychwstania dla ofiary grzechów świata, ale i jako konieczności dla oczyszczenia powietrza, przesyconego trucizną zastoju. Marzył o nowym dniu i nowych ideałach... — Posłannictwo wieszczów spełnił, ale zarazem przestrzegał współczesnych przed wadami, których oni nie dostrzegli u niewinnej ofiary. Nie pozwalał się Polsce modlić w cierniowej koronie, kazał w sumienie własne spojrzeć przed czynem i czuwać, by jej godzina powołań nie zastała na modlitwie.