Strona:PL Wybór poezyi Mieczysława Romanowskiego. T. 1.djvu/026

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


go życia, z bólów gorzkich, ze skarg, które Bogu zanosił, spowiada w sposób prosty, za serce chwytający ciepłem swem, szczerością i tym ogniem młodzieńczym, który przepalał wszystkie jego myśli. Liryki jego, śpiewne, słodkie, łagodne, ujmują dużym wdziękiem, zwłaszcza pod koniec, kiedy utoczył im już kształt prawie doskonały. Inne — i to większość — uderza męskim jędrnym tonem, a nawet w chwilach najgłębszego bólu dźwięczy w nich stal, która nie topnieje w ogniu klęsk. Ten ptak przedburzowy o podartych skrzydłach umie niekiedy wzbić się między orły i sokoły. A zawsze serce niesie go na wyżyny.
Ale liryka nie zamyka twórczości Romanowskiego. Wieki minione wychylały się ku niemu z jasnym, słonecznym uśmiechem, a on pod tym czarem chwytał za pędzel i malował; malował nietylko ciepłem swych przywiązań, ale i żywemi barwami opisów. Mamy kilka jego obrazów przeszłości, świetnością kunsztu malarskiego nie radujących źrenic, lecz pełnych