Strona:PL Wybór poezyi Mieczysława Romanowskiego. T. 1.djvu/019

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


widzimy znowu Romanowskiego we Lwowie. Dostaje posadę skryptora w bibliotece Ossolińskich i wciąga się na dobre do pracy piśmienniczej. Wkrótce zostaje członkiem redakcyi „Dziennika Literackiego“. Ma przed sobą dwa lata życia... dwa lata swobody rozwoju sił, dwa lata na rozpostarcie skrzydeł.
Ale pierwsza bez troski radość twórcza już dawno znikła mu z czoła, do zapału czynów przybywa struna nowa — smutek. Czemu? Czyżby znowu Byron zawinił, on, który tylu pieśniarzom Polakom śćmił jasny blask słońca przed młodzieńczem okiem, który zasępił niejedno pogodne, bez zmarszczek czoło? Zapewne, Byron i Romanowskiemu dolał żółci do napoju życia, ale nie on jeden i nie on przedewszystkiem. Byronizm, jeśli w nim był, szedł od literatury, nie od przeżyć własnych. On był prosty i czysty, najczystszy, pełen zaparcia; on jadem nie pluł na ludzi, — on kochał. Więc źle mu było, bo czuł za gorąco, bo zamiast z chłostą,