Strona:PL Wujek-Biblia to jest księgi Starego i Nowego Testamentu 1923.djvu/0515

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


odstępowałem: a w zanadrzu mojem skryłem słowa ust jego.

13.Sam on bowiem jest, a żaden nie może odwrócić myśli jego: a dusza jego, czegokolwiek chciała, to czynił.

14.Gdy wypełni nademną wolą swoję, i wiele innych rzeczy takowych ma pogotowiu.

15.I dlategom zatrwożon jest od oblicza jego, a patrząc nań jestem zjęty bojaźnią.

16.Bóg zmiękczył serce moje: a Wszechmogący zatrwożył mną.

17.Bom nie zginął dla nadchodzących ciemności, ani zakrył mrok oblicza mego.


Rozdział XXIV.

Job wypisuje innych ludzi nieprawości, przez które będą zatraceni, przeklęctwo cudzołóstwa.


Od Wszechmocnego nie są zakryte czasy: a którzy go znają, nie wiedzą dni jego.

2.Jedni granice przenieśli, rozebrali trzody i paśli je.

3.Osła sierót zagnali i wzięli w zastawie wołu wdowy.

4.Wywrócili drogę ubogich i ucisnęli spółem ciche ziemie.

5.Drudzy jako dzicy osłowie na puszczy wychodzą na dzieło swoje: czując na łup, gotują chleb dzieciom.

6.Rolą nie swoję pożynają: a winnicę tego, którego gwałtem ucisnęli, obierają.

7.Ludzie nagie wypuszczają, wziąwszy szaty, którzy nie mają odzieży na zimnie:

8.Których dżdże górne polewają: a nie mając okrycia obłapiają kamienie.

9.Gwałt uczynili odzierając sieroty, a ubogie pospólstwo złupili.

10.Nagim i bez odzienia chodzącym i łaknącym wzięli kłosy.

11.Między kopami ich południowali, którzy wytłoczywszy prasy pragną.

12.Męże z miast do płaczu przywiedli, i dusza zranionych krzyczała, a Bóg nie puści bez karania.

13.Oni byli przeciwni światłości, nie wiedzieli dróg jéj, ani się wrócili ścieżkami jéj.

14.Co najraniéj wstawa mężobójca, zabija nędznego i ubogiego: a w nocy będzie jako złodziéj.

15.Oko cudzołożnika strzeże ciemności, mówiąc: Nie ujrzy mię oko: i zakryje oblicze swoje.

16.Podkopywa w ciemności domy, jako się byli za dnia zmówili, i nie znali światła.

17.Jeźli się prędko pokaże zorza, mają ją za cień śmierci: i tak w ciemności jako w jasności chodzą.

18.Lekczejszy jest niż wierzch wody: niech będzie przeklęta część jego na ziemi, i niech nie chodzi po drodze winnic.

19.Niech przejdzie do wielkiego gorąca z wód śnieżnych, a grzech jego aż do piekła.

20.Niech go zapamięta miłosierdzie: słodkość jego robacy: niech nie będzie w spominaniu: ale niech skruszon będzie jako drzewo nieużyteczne.

21.Albowiem spasł niepłodną, która nie rodzi, a wdowie dobrze nie czynił.

22.Ściągnął mocne w mocy swojéj: a gdy wstanie, nie będzie wierzył żywotowi swemu.

23.Dał mu Bóg miejsce do pokuty[1], a on go źle używa na pychę: a oczy jego są na drogach jego. [2]

24.Podniesieni są na chwilę, a nie ostoją się: i poniżeni będą jako wszystkie rzeczy, i będą zniesieni, a jako wierzchy kłosów starci będą.

25.Co jeźliż tak nie jest, któż może na mię dowieść, żebym skłamał, i położyć przed Bogiem słowa moje?


Rozdział XXV.

Wywodzi Baldad, że nie jest żaden czysty przed oblicznością Bożą.


A odpowiadając Baldad Suchytczyk, rzekł:

2.Moc i strach u onego jest, który czyni zgodę na wysokościach swoich.

3.Izali jest liczba żołnierzów jego? i nad kim nie wznidzie światło jego?

4.Izali usprawiedliwion być może człowiek przyrównany Bogu? albo się czystym okazać urodzony z niewiasty?

  1. Po hebr. — Dał mu Bóg miejsce do spolegania na niem.
  2. Apoc. 2, 21.