Strona:PL Wujek-Biblia to jest księgi Starego i Nowego Testamentu 1923.djvu/0476

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


sierdzia z tymi, którzy cię miłują i strzegą przykazania twego:

6.Niechaj będą uszy twoje słuchające, a oczy twoje otworzone, abyś usłyszał modlitwę służebnika twego, którą się ja dziś modlę przed tobą w nocy i we dnie za synmi Izraelskimi, sługami twymi: i wyznawam grzechy synów Izraelskich, którymi zgrzeszyli tobie: ja i dom ojca mego zgrzeszyliśmy.

7.Marnością jesteśmy zwiedzieni, a nie strzegliśmy przykazania twego i Ceremonii i sądów, któreś przykazał Mojżeszowi, słudze twemu.

8.Wspomnij na słowo, któreś rozkazał Mojżeszowi, słudze twemu, mówiąc: Gdy wystąpicie, ja rozproszę was między narody.

9.A jeźli się nawrócicie do mnie a będziecie strzedz przykazania mego i czynić je, chociabyście byli zagnani na koniec nieba, ztamtąd zgromadzę was i przywiodę na miejsce, którem obrał, aby tam przebywało imię moje.

10.A oni słudzy twoi i lud twój, któreś odkupił mocą twą wielką i ręką twą mocną.

11.Proszę, Panie, niech będzie ucho twe nakłonione na modlitwę sługi twego i modlitwę sług twoich, którzy się chcą bać imienia twego: a zdarz dziś słudze twemu i daj mu miłosierdzie pod mężem tym; bom ja był podczaszym królewskim.


Rozdział II.

Nehemiasz otrzymawszy u króla listy, przyszedł do Jeruzalem, i namawia lud na budowanie murów.


I stało się miesiąca Nisan, roku dwudziestego Artaxerxa króla, i wino było przed nim, i wziąłem wino i podałem królowi: a byłem jako mdły przed obliczem jego.

2.I rzekł mi król: Czemu jest smętna twarz twoja, gdyż cię chorym nie widzę? nie darmo to, ale nie wiem, co złego jest w sercu twojem. I zlękłem się bardzo i nazbyt.

3.I rzekłem królowi: Królu, żyw na wieki! Jako nie ma być smętna twarz moja, gdyż miasto, dom grobów ojca mego, opuszczone jest, a bramy jego ogniem są popalone?

4.I rzekł mi król: Czegóż żądasz? I prosiłem Boga niebieskiego.

5.I rzekłem do króla: Jeźli się zda rzecz dobra królowi, a jeźli się podoba sługa twój przed obliczem twojem, abyś mię posłał do Żydowskiéj ziemie, do miasta grobu ojca mego, i będę je budował.

6.I rzekł mi król i królowa, która siedziała podle niego: Aż do którego czasu będzie droga twoja, a kiedy się wrócisz? I podobało się przed obliczem królewskiem, i posłał mię: i naznaczyłem mu czas.

7.I rzekłem królowi: Jeźli się zda rzecz dobra królowi, niech mi da listy do książąt krainy za rzeką, aby mię przeprowadzili, ażbym przyszedł do Żydowskiéj ziemie:

8.I list do Asapha, stróża lasów królewskich, aby mi dał drzewa, żebych mógł przykryć bramy wieże domu i mury miejskie i dom, do którego wnidę. I dał mi król wedle ręki Boga mego dobréj zemną.

9.I przyszedłem do książąt krainy za rzeką i oddałem im listy królewskie. A król posłał był zemną rotmistrze nad żołnierzmi i jezdne.

10.I usłyszeli Sanaballat Horonitczyk i Tobiasz sługa, Ammonitczyk, i zasmucili się frasunkiem wielkim, iż przyszedł człowiek, który szukał szczęścia synów Izraelskich.

11.I przyjechałem do Jeruzalem i byłem tam przez trzy dni.

12.I wstałem w nocy, ja i trocha mężów ze mną, a nie oznajmiłem nikomu, co był podał Bóg do serca mego, abym uczynił w Jeruzalem; i bydlęcia nie było zemną, jedno bydlę, na któremem siedział.

13.I wyszedłem przez bramę doliny w nocy, przed źródło smokowe i do bramy gnojowéj i oględowałem mur Jerozolimski rozwalony i bramy jego ogniem spalone.

14.I przeszedłem do bramy źródła i do rur królewskich: i nie było miejsca bydlęciu, na któremem siedział, żeby przeszło.

15.I szedłem przez potok w nocy i oględowałem mur, a wróciwszy się przyszedłem do bramy doliny i wróciłem się.

16.A urzędnicy nie wiedzieli, gdziem