Strona:PL Wilk, psy i ludzie. W puszczy (Dygasiński).djvu/64

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


rzęta wszystkie przywdziały już cieplejsze szaty. Jednego dnia wybrał on się rankiem do miasteczka, a powrócił dopiero późno wieczorem. Kalasanta, według zwyczaju, wyłajała go bardzo surowo i w przystępie pasyi potraktowała nawet szturchańcem. Laksender wysłuchał reprymandy, przyjął cios po stoicku, a potem zajął się wydzieleniem porcyi wilkowi. Chłopak powrócił dziś z miasta wybladły, prawie zzieleniały, jakieś kłucie i bolenie dolegało mu straszliwie; nie wiedział atoli gdzie i co; postawał w drodze lub przysiadywał, dlatego też bardzo późno wrócił do domu. Teraz właśnie, kiedy do budki przyniósł wilkowi żywność, zrobiło mu się bardzo zimno, dreszcze przebiegały po całem ciele i ogarnęła go nieprzezwyciężona śpiączka; wlazł przeto w legowisko wilcze, gdzie też odrazu zasnął. Przespał tak noc całą.
Około północy powrócił do domu Wywiałkiewicz: otwarła mu drzwi Kalasanta, strofując za włóczenie się po nocy. Zwykle nie troszczyła się ona, gdzie sypia Laksender — u krów, czy u siwka. Ale trzeba było teraz chłopaka poszukać, aby wyprzągł konia i wprowadził do stajni, a jeżeli wypadało, to także napoił, założył za drabinę siana lub nasypał w żłobie obroku. Nie mogła go znaleźć tym razem, a wołanie wszelkie okazało się daremnem. W tym właśnie czasie Laksender miał bardzo silną gorączkę w wilczej budzie.
Nazajutrz rano Wywiałkiewicz przywołał Kalasantę i rzekł: „Zawołajcie mi tu Laksendra, dam mu kurtę, buty i czapkę, bo coś bardzo zimno, miałem to zrobić już dawniej, ale jakoś przepomniałem.” Na to rzekła gospodyni: „Szkoda dla bestyjnika takiego stroju, wielki z niego nicpoń; oto i dziś w nocy gdzieś się zawieruszył, tak, że sama musiałam siwka wyprzęgać.”
— Jakto, nie nocował na Leśniczówce? To chyba się zabłąkał gdzie w lesie?