Strona:PL Wilk, psy i ludzie. W puszczy (Dygasiński).djvu/34

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


wydały okrzyk trwogi, który rozszedł się natychmiast po całym szeregu. Co która miała w sobie tchu, rwała do kurnika. A kiedy wpadły przed kurnik, nie uspokoiły się bynajmniej, ale sprawiły wśród rozmaitego drobiu rwetes nielada. Wystraszyły się niezmiernie sangwiniczne kury i perlice, nawet flegmatyczne indyczki powyciągały swe szyje, spoglądając dokoła pełnemi niepokoju oczyma. Najwięcej zaś temu popłochowi nadał wyrazu paw długopióry, który, porwawszy się w górę, frunął na dach kurnika i tam zawołał: „ewuś, ewuś!”
Zajście tego rodzaju uważnem okiem oceniła Jagna. „Coś się takiego stało — mówiła — wlałam otc kaczkom do korytka naci buraczanej ze serwatką, a te psie nogi jeść nie chcą, ale, jakby się wściekły, uciekają do kurnika.” Panna Trukawska, jako osoba rządząca się raczej głębokiem, czystem myśleniem, niż powierzchownemi spostrzeżeniami, bodaj czy nie zgromiła nawet Jagny za jej przypuszczenia. — „A cóżby się znów stać mogło? Czy mnie to tu niema przy drobiu, czy co? Kaczki, jak kaczki, głupie stworzenia i koniec. Leci to, a samo nie wie dokąd.” Taka mądra perswazya i wykład rzeczywistego stanu rzeczy wystarczyły Jagnie najzupełniej, przekonały ją i uspokoiły do szczętu. Bo w samej rzeczy, cóżby się kaczkom mogło stać złego w dzień, kiedy Trukawska, oraz Jagna czuwają pod kurnikiem?... Co innego w nocy, kiedy oba te duchy opiekuńcze zasypiają, wtedy tchórze, kuny, lisy, szczury, a także niektórzy chłopi, słowem — różni złodzieje mogą drób niepokoić, a nawet przywłaszczać sobie. To też w myśl powyższej argumentacyi porachunek drobiu w małowieskim kurniku odbywał się zawsze o piątej godzinie rano latem, a o ósmej zimą. W kurnikach ościennych dworów powszechnie przyjętą była metoda wieczornego rachowania, czemu Trukawska nie omieszkała bardzo surowo przyganiać.
Nazajutrz więc rano, przy obrachunku drobiu,