Strona:PL Wilk, psy i ludzie. W puszczy (Dygasiński).djvu/29

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Buta zajadle sięgnął paszczą do mego ramienia i zadał mi dotkliwą ranę. Prawdopodobnie był to odwet za ciosy wymierzone szpicrózgą. Moich usiłowań w interesie zgody wilk nie pojął tak jak pies i potraktował mnie niby wroga, przyczem uporczywie oponował przeciw zakuciu swojej szyi w łańcuch. Milord ciekawie, ale i niecierpliwie przyglądał się całej operacyi poskramiania wilka; zdawał się on oczekiwać skinienia mego, aby po żandarmsku wziąć za kołnierz dzikiego towarzysza. Sądziłem, iż nie wypada szczuć poczciwym psem także poczciwego, choć zuchwałego wilka. Sądziłem, że każde zwierzę, mające za szeląg rozumu, musi ostatecznie zrozumieć taką szczerą politykę i odpłacić za nią tą miarą przywiązania, na jaką zwierzę dane w danych warunkach zdobyć się jest zdolne. Zupełnie innego zdania trzymał się strzelec Szymon, który nietylko, że był zwolennikiem absoluti dominii, ale doradzał mi nawet dopuszczenie się haniebnego czynu: „Niech pan tę bestyę wypuści w pole i zaszczuje psami nim dorośnie, bo z tego nigdy nie będzie pociechy.“ „Mój Szymonie — mówiłem mu — cóż wilk temu winien, że się wilkiem urodził i nie na naszą pociechę?“ Myśliwy wstrząsał ramionami, kiwał głową, przyczem uśmiechał się dosyć zarozumiale i lekceważąco.
Nie tylko psy i Szymon uczuwali wstręt do Buty. Nie lubili go także wszyscy służący we dworze i wszyscy chłopi w całej wsi. Kiedym przechodził w towarzystwie wilka, słyszałem mniej lub więcej głośno wypowiadane zdania: „Widzicie go, jak ta psia wiara teraz spokojna! A do lasu, ha!” Czułem za mojego wilka upokorzenie, wstydziłem się także za ludzi, znosiłem cierpliwie te i inne jeszcze obelgi. Ale cóż robić? Nie można przeinaczyć wilka, psów, ludzi i wszystkich stworzeń. One się same przemieniają w ciągu czasu.
Największą nieprzyjaciółką Buty była kobieta, stara panna, nazwiskiem Trukawska, ochmistrzyni