Strona:PL Wilk, psy i ludzie. W puszczy (Dygasiński).djvu/132

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


tam jeszcze tylko mógłby się ocalić. Poskoczył rączo, zrazu wpadł w zaspę, lecz się z niej wyrwał sił resztami, bieży dalej i pod stopami czuje jakąś dziwną przeszkodę, iść nie może.. nogi mu się ślizgają... śnieg coraz to mniejszy, a przed nim wiatrami wydmuchana płaszczyzna gołoledzi. Powracać? Jak latarnie świecą już dokoła roziskrzone ślepie prześladowców. Porywa się, piersią rozpaczliwy rzut robi naprzód i pada. Jeszcze się zrywa i jeszcze pada.... A wilki zawyły i tłumnie walą się ku niemu. On powstać na nogi już nie zdoła, mróz ścina mu członki, biegiem rozgrzane... Wydał głos trwogi, głos rozdzierający i uderzył głową o twarde lodu zwierciadło. Może się zapaść chciał pod ziemię, może głosem przyzywał jakiejś nieznanej sobie siły na pomoc. Na jego głos rozpaczy odpowiedziały liczne głosy wściekłości, zgraja przybywała coraz bliżej, z otwartych wilczych paszcz unosiły się kłęby pary. On widział to wszystko, słyszał, a był bezsilnym. Srogą ty jesteś, przyrodo!... Wnet jedno więcej życie poszło na korzyść mocniejszych w puszczy.
To była jedna noc tylko, a ileż nocy takich, i straszniejszych jeszcze, bywało w kniei! Przecież walki głodu i walki miłości grzmiały tu nieustannie. Ciągle przelewało się życie z jednych organizmów w drugie, a co za uczucia towarzyszyły tym faktom!
Spadł z nieba większy śnieg jeszcze i przysypał pole bitew, mogilnym całunem nakrył ślady krwi i skąpe resztki zwłok tych, co polegli w boju o życie. Spokój im wszystkim!
Znów chwyciły „trzaskające“ mrozy i znów wszystkim żyć było ciężko, wilkom — także.
Jest w naszej puszczy znany nam dębowy starodrzew; wśród niego znamy polankę, wokoło oblamowaną gąszczem, jakby kołnierzem; na tej polance stoi ów dąb, tak piękny, tak wielki, że mógłby posłużyć za środkowy punkt dla tajemnic jakiej starożytnej religii. Jest to pradziad dębów puszczy, nao-