Strona:PL Wells - Człowiek niewidzialny.djvu/79

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

wdzierać do prywatnego mieszkania nieszczęśliwego człowieka? — i wstrząśnienie głów powtórzyło się.
— Co się stało z mojem ubraniem? Słuchajcie — mówił Głos — okna są zatrzaśnięte, a klucz z drzwi sam wyjąłem. Jestem dosyć silnym człowiekiem i mam pod ręką pogrzebacz, a obok tego jestem niewidzialny. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że mógłbym was obydwu zabić i odejść sobie spokojnie, gdybym tego pragnął... rozumiecie mnie? Dobrze. A jeżeli was puszczę, czy mi przyrzekacie nie próbować żadnych głupstw i czy postąpicie tak, jak wam każę?
Wikary i doktor patrzyli na siebie, a doktorowi twarz się mocno przeciągnęła.
— Owszem — rzekł Buting, a doktor powtórzył za nim to samo.
Wtedy ucisk karków zmniejszył się, a doktor i wikary podnieśli się z zaczerwienionemi twarzami i kręcili głowami.
— Proszę siedzieć tam, gdzie się w tej chwili znajdujecie — rzekł Niewidzialny Człowiek. — Oto pogrzebacz, widzicie?
— Gdym wszedł do tego pokoju — ciągnął dalej Człowiek Niewidzialny, po pogrożeniu każdemu z nich osobno — nie przypuszczałem, że go zastanę zajętym; spodziewałem się za to znaleźć, w dodatku do moich notatek, cały swój garnitur. Gdzie on jest? Nie... nie podnoście się. Widzę, że go niema. Obecnie jakkolwiek dni są dosyć ciepłe na to, aby Niewidzialny Człowiek mógł chodzić nagi... za to wieczory są chłodne. Potrzebuję ubrania, oraz innych wygód. Muszę mieć również te trzy książki.